Kompania A walczy. Oblężenie Jadotville.


Kompania A: Sytuacja krytyczna, natychmiast przyślijcie posiłki.

HQ batalionu: Możecie się wyrwać z okrążenia pieszo? Spotkamy się na moście.

Kompania A: Do mostu mamy około 30 km. Nie wiemy jakie siły są między naszymi pozycjami a mostem, nie damy rady zabrać całej amunicji i zaopatrzenia. To byłoby samobójstwo. Jedyna nadzieja to zostać na miejscu. Wy musicie dojść.

                                                                                                                   ◊◊◊

Kompania A została wysłana do Jadotville żeby zluzować stacjonujące tam jednostki irlandzko-szwedzkie, w sile dwóch kompanii. Tak więc jedna kompania miała od teraz przejąć zadania, które do tej pory wykonywane były przez dwa razy większe siły. Pojawiły się opinie, że nie było powodu, dla którego takie przegrupowanie powinno się odbyć.

Wg raportów poprzedników, miejscowa ludność nie tylko, że nie była zagrożona to odnosiła się wrogo do odziałów ONZ. Dodawano, że poziom wrogości ciągle rósł.
D-ca kompanii po przybyciu postanowił przedstawić się lokalnym przedstawicielom władzy. Dowiedział się, że nie jest mile widziany, również jego żołnierze nie będą mile widziani w mieście.
O tym jaki był stosunek lokalnych oficjeli do sił pokojowych może świadczyć fakt, że uwięzili oni miejscowego, niemieckiego kupca za to, że pozwolił d-cy kompanii dokonać u siebie zakupów.

Poinformowane o powyższych faktach dowództwo batalionu, rozkazało Quinlanowi utrzymywanie stanu sprzed wymiany wojsk, czyli patrolowanie terenu na zasadzie pokazywania obecności wojsk ONZ.

Już dwa dni po przybyciu do Jadotville, żołnierze irlandzcy zostali odcięci od Elisabethville, główną drogę zablokowały oddziały Katangi. Właściwie oceniając sytuację Commandant Quinlan wydał swoim żołnierzom rozkaz okopania się, rozstawienia moździerzy 60mm, działek przeciwczołgowych i karabinów maszynowych. Sprawdzono łączność radiową między pododziałami, jednak ta, ku irytacji d-cy, przestała działać. Radio służące do łączności z batalionem działało na granicy zasięgu, ale działało. Łączność telefoniczna między miejscami zakwaterowania żołnierzy została odcięta tuż przed bitwą. Ponadto, Quinlan rozkazał swoim ludziom (obserwującym jak siły Katangi okopują się i podciągają w rejon ich stanowisk moździerze i karabiny maszynowe) unikać wymiany ognia na ile to możliwe i unikać jakichkolwiek czynności mogących uchodzić za prowokację.

ybr777

13 września 1961 roku na uczestniczących we mszy żołnierzy spadły pierwsze pociski. Naprzeciwko 157 żołnierzy wyposażonych w moździerze 60 mm o zasięgu trochę ponad 700 m, działka przeciwczołgowe, dwa opancerzone samochody i karabiny maszynowe Vickers stało około 3 tysiące żołnierzy Katangi dowodzonych przez białych najemników.

Drugi atak, około południa, był intensywniejszy. Na irlandzkie pozycje spadły pociski moździerzy 81mm i ostrzelano je ciężkimi karabinami maszynowymi. Żołnierze kompanii A odpowiedzieli ogniem, był pierwszy ranny po stronie irlandzkiej. Wkrótce Irlandczycy spostrzegli, że wśród nacierających są uzbrojeni cywile, ci, których mieli chronić. Zorientowano się też, że w okolicy działa snajper. Jego miejscówka wkrótce została zlikwidowana ogniem działka przeciwczołgowego. Kiedy pierwsza fala, około 600 żołnierzy, została odparta, ogień zelżał, w kierunku pozycji irlandzkich padały już tylko pojedyńcze strzały. D-ca kompanii połączył się z dowództwem batalionu i zażądał silnego wsparcia, jednak próba przedarcia sie do oblężonych żołnierzy przez siły szwedzko-irlandzkie nie powiodła się. Wycofujące się oddziały wsparcia dostały polecenie z dowództwa  zadania możliwie największych strat i zniszczeń Katangańczykom.

Słyszący wymianę ognia oblężeni żołnierze byli przekonani, że wkrótce zobaczą swoich kolegów z batalionu, jednak jakiś czas po tym jak zapadła cisza, uzmysłowili sobie, że są zdani sami na siebie. Jednak wiara w dowódcę sprawiła, że morale było wysokie.

Następnego dnia rano rozpoczął się silny i celny ostrzał moździerzy oraz karabinów maszynowych. Chwilę zajęło obrońcom ustalenie pozycji nieprzyjaciela, po czym moździerze uciszyły je a karabiny maszynowe zlikwidowały uciekającą obsługę.  Po południu, nad miejscowym teatrem działań wojennych pojawiły się kolejne atrakcje, stary bombowiec z okresu 1WŚ, helikopter i dwa odrzutowe myśliwce. Odpowiedzi ze strony ONZ być nie mogło gdyż nie posiadała ona wtedy sił lotniczych. Quinlan na szybko zorganizował ogień przeciwlotniczy, który miał za zadanie bardziej odstraszyć niż zniszczyć samoloty. Jednak pierwsze naloty poczyniły pewne straty w wyposażeniu kompanii, dwóch żołnierzy zostało rannych. W międzyczasie, Commandant Quinlan otrzymywał telefony z propozycją złożenia broni, konsekwentnie odmawiając.

Po trzech dniach walki zaczęło brakować wody i żywności, amunicji ubywało w zastraszającym tempie. Żołnierze zaczynali odczuwać brak snu. Jedynym pocieszeniem dla obrońców, widzących jak ich przeciwnicy ściągają swoich towarzyszy z pola walki, była świadomość, że oprócz kilku rannych nikt nie zginął. Czwartego dnia rano do oddziału przyleciał helikopter z dostawą wody. Pod ostrzałem żołnierze opróżnili maszynę, jednak obecność samolotów i silny ogień nie pozwoliły na odlot. Wywiązała się bitwa, w której nieprzyjaciel poniósł duże straty. Po południu tego samego dnia, przedstawiciele sił atakujących, telefonicznie, poprosili dowódcę kompanii o wstrzymanie ognia. Quinlan nie zgodził sie na rozmowy przez telefon, jedyną opcją było spotkanie. W czasie spotkania Irlandczycy próbowali opóźniać rozmowy, ciągle mając nadzieję na nadejście wsparcia. Ostatecznie porozumiano się co do warunków wstrzymania ognia, o czym poinformowany został dowódca batalionu. Jednak obserwując sytuację i zachowanie przeciwnika Quinlan podejrzewał, że jest on gotowy zerwać porozumienie. Jego żołnierze byli wyczerpani, brakowało wody i jedzenia, amunicja była na wyczerpaniu i poinformowano go, że po raz kolejny, oddział wspracia musiał zawrócić. Kolejna bitwa byłaby masakrą kompanii A.

Katangańczycy nie dotrzymali słowa twierdząc później, że porozumienie wstrzymania ognia było w rzeczywistości poddaniem się wojsk ONZ. Było to złamanie warunku porozumienia, niejednego zresztą.

6_Jadoville after 5 day battle

Żołnierze po złożeniu broni byli przez ponad miesiąc przetrzymywani w niewoli. Pilnowani byli przez spadochroniarzy, którzy dobrze ich traktowali. Później ich ochroną zajęła się lokalna żandarmeria, której członkowie grozili więźniom torturami i śmiercią.

Dopiero przebywając w niewoli, widząc żandarmów, którzy znosili trupy z buszu, Irlandczycy uświadomili sobie, jak duże straty zadali miejscowym siłom.
Po pięciu tygodniach wrócili do macierzystej jednostki.

Historia tego wydarzenia została zapomniana. Jakkolwiek dużo się mówi o udziale wojsk irlandzkich pod flagą ONZ, przez ponad 40 lat nie wspominano o bitwie pod Jadotville. Żołnierze kompanii A wraz z ich dowódcą traktowani byli jako tchórze. Mimo, że zostali przez swojego dowódcę przedstawieni do odznaczeń, nie otrzymali ich. Commandant Quinlan usłyszał wręcz, że jeżeli myśli o dalszej karierze nie powinien w ogóle tego incydentu wspominać.

W 2004 roku żołnierze kompanii A i ich dowódca(pośmiertnie) zostali oczyszczeni z zarzutów i uhonorowani.

Jako ciekawostkę można jeszcze przywołać tu jedno wydarzenie. Pod koniec roku 1961 Katanga postanowiła utworzyć własne, regularne siły lotnicze. Organizację i dowodzenie lotnictwem powierzono Janowi Zumbachowi, pilotowi słynnego dywizjonu 303. Ściągnął on używane samoloty, polskich pilotów i mechaników i przez krótki okres dowodził siłami powietrznymi Katangi. Wkróce jednak lotnictwo ONZ(Szwedzi konkretnie) zniszczyli cały sprzęt a Zumbach i reszta Polaków uciekła do Angoli.

Reklamy

3 Komentarze

  1. To takie bardzo polskie kiedy za zycia nikt cie nie docenia a po latach zostajesz bohaterem

  2. Film Jadotville / The Siege of Jadotville 2016
    http://www.filmweb.pl/film/Jadotville-2016-737149
    wspaniale odzwierciedla temat.
    Przeraża mnie manipulowanie przez polityków faktami historycznymi trzeba było czekać ponad 50 lat na prawdę.

  3. Polecam film Jadotville,pokazuje zala sytuacje Kompanii A oraz sama bitwe z wojskami Tschombego i najemnikami !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Moja Zielona Irlandia

Z przeszłości Irlandii różne historie

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Dookoła Irlandii z Pendragonem

Z przeszłości Irlandii różne historie

Ignormatyk

Blogito ergo sum

~ Saol ar Ceilteach ~

May the hills of Ireland carress you...and her rivers and lakes bless you...

W krainie deszczowców..

blog o życiu w Dublinie i Irlandii

%d blogerów lubi to: