Alkoholowo. Saga o pijaństwie, część 1.


Whiskey po irlandzku to uisge beatha. Znaczy to „woda życia” i coś w tym jest.

Prawdopodobnie, bo nie jest to pewne, whiskey (produkowana w Irlandii „ruda wóda na myszach”, tak to chyba leciało w Misiu, pisze się z „e”, więc Jameson to whiskey, ale np. Johnnie Walker to juz whisky ) zaczęli destylować w Irlandii mnisi. Kiedy zaczęli też nie wiadomo. Jednak już Celtowie umieli przyrządzić sobie ale i miód pitny. W okresie średniowiecza whiskey stała się podstawowym napojem alkoholowym na wiejskich terenach Irlandii. W Dublinie rządziło ale wytwarzane w domach przez kobiety.  Wierzono, że alkohol ma właściwości medyczne i podawano go w różnych przypadkach chorób. W 1831 i 1849 zużyto ogromne ilości brandy w celu zwalczenia epidemii cholery. Tradycyjnie pito piwo i whiskey w celach wzmacniających. Twierdzono, że zabija bakterie. Nowo narodzone dzieci częstowane były odrobiną whiskey. Spożywanie alkoholu pod różną postacią, czy to dla zdrowotności czy biesiadnie, przez wieki mocno osadziło się w kulturze irlandzkiej.

Na początku XVII wieku, Dublin stał się znany jako miejsce gdzie się pije. Z naciskiem na pije. W parze z tym szły rozróby, chamstwo i prostytucja. No, ale to akurat zjawisko międzynarowode. Sporządzane na użytek domowy ale dało początek pierwszym wyszynkom, pubom. Z czasem całe ulice stawały się jednym wielkim pubem, a tuż przed wejściami do nich można było kupić piwo od handlarza z wózkiem. W parze z ilością nie szła jakość, niestety. Spora część dostępnego alkoholu była podłej, w porywach do niskiej, jakości. Żeby nie być gołosłownym trochę liczb. W roku 1600 w Dublinie było 1180 miejsc, gdzie można było się napić. W 1749 już 2300 a pod koniec osiemnastego wieku około 3000.

Irishhousea

W pierwszej połowie XVII wieku władze spróbowały przeciwdziałać. W 1635 roku powstał akt, na mocy którego wprowadzono licencje na prowadzenie czegokolwiek, gdzie można kupić alkohol. Nie ukrywano, że plan był taki, żeby zmniejszyć liczbę knajp. Skutek: w 1667 roku liczba tych przybytków wzrosła do 1500. Powstało martwe prawo; nie robiono nic, bo do skarbca spływały pieniądze z podatków płaconych przez właścicieli powyższych.

XVIII wiek przyniósł pewne zmiany. Wzrosło spożycie alkoholu, a co za tym idzie jego produkcja i liczba miejsc, gdzie można go było nabyć. Na tym samym poziomie pozstała jego jakość, w przeważającej mierze zła. Co ciekawe, produkowane na sprzedaż piwo było relatywnie drogie, więc dostępne dla bogatszej części populacji. Klasa, że tak powiem robotnicza, piła tanie whiskey i domowej produkcji piwo. W ten okres wpisuje się Arthur Guinness, ale o tym już pisałem.

Public houses, miejsca gdzie można było się sponiewierać(za często używam słowa pić) od mniej więcej XVIII wieku zaczęto nazywać pubami. Być może łatwiej było i szybciej dało się po spożyciu powiedzieć pub niż public house? Sprawdzę przy okazji. Puby byly miejscem spotkań dla różnych grup ludzi. Np. przy Castle Street spotykali się miejscy oficjele. W Bleeding Horse spotykali się w 1798 członkowie United Irishmen, poźniej Fenianie. The Brazen Head, najstarszy dubliński pub przyciagał konspiratorów i rewolucjonistów. Plany niejednej akcji, z cyklu, jak natłuc Brytoli powstały właśnie tam. Były puby o dobrej reputacji dla bardziej wymagającej klienteli i takie, gdzie wchodzi najodważniejsi lub desperaci. Istnieje historia odnośnie pubu(dla ułatwienia tak już bedę nazywał te tawerny, wyszynki itp) Coach and Horse, mówiąca o rozbójnikach, którzy odwiedzili ten przybytek, okradli właściciela i gości, imprezowali tam przez jakiś czas a wychodząc przepraszali wszystkich za najście.

Nadmierne spożywanie stało się poważnym, dostrzegalnym problem już w drugiej połowie XVII wieku. Nie trzeźwieli głównie najbiedniejsi. Picie było dla nich jakby wybawieniem od problemów, bólu, głodu. Puby były pełne od rana do nocy. W 1772 w książce Natural History of Dublin napisano: Whiskey wśród klasy niskiej od lat bardzo dominuje, nie tylko deprawując obyczaje i niszcząc organizmy pijących obydwu płci, również deprawując i osłabiając ich potomstwo. Kiedy w 1792 roku rząd pracował nad wprowadzeniem ograniczenia dostępności alkoholu, po Dublinie poszła plotka, że picie ma być uznane za przestępstwo. Tłumy ludzi protestowało na ulicach przeciwko „nowemu prawu”. 

images                                                                    

Jakkolwiek pijana klasa niższa była bardzo widoczna, pijąc w pubach i bijąc się potem na ulicach nie lepiej było z klasą wyższą. Tam też modne było nie wylewanie za kołnierz. Było to mnie widoczne bo bogaci imprezowali często u siebie. Tam ilość szła w parze z jakością. Pito ogromne ilości dobrej klasy alkoholu. Dobrej, w porównaniu do tej serwowanej w zwyklych pubach. Wolny czas, którego zresztą mieli mnóstwo spędzali: polując i kurwiąc się, pijąc i uprawiając hazard. Wytworzyli specjalne zasady picia.  I tak np. nie wolno było opuścić towarzystwa dopóki było się w stanie pić. Inna: opuszczającemu z jakiegoś powodu pijących wrzucano do pozostawionej szklanki kawałki papieru, mówiące ile kolejek opuścił. Wracając musiał je nadrobić z karą z wody i soli. W niektórych pubach istniał zwyczaj ściągania obuwia po wejściu. Wokół drzwi rozrzucano potłuczone szkło, żeby nie wychodzono zbyt wcześnie. Nietrzeźwość stała się stylem życia. Czy to sie bawiąc czy pracując pito bez wstydu i obawy o konsekwencje.

irish-drunk-meter1

 

za link dziękuję Monice

 

Reklamy

10 Komentarzy

  1. Kolejny ciekawy artykuł o historii Irlandii. Gratuluje.

  2. Czekam na ciąg dalszy historii pijaństwa w Dublinie. Pod tym względem, jak widać, Dublińczycy nie różnili się zbytnio od mieszkańców innych europejskich dużych miast :/

    1. ciag dalszy powstaje 🙂

    2. Our Lord JESUS CHRIST is the Light of the world. Whoever follows Him will never walk in dasrsekn, but will have the light of life. Follow Jesus and you will be saved !

  3. Po dziś dzień Irlandczycy zalecają Guinnessa na anemię oraz kobietom w ciąży bo jakby nie patrzeć… Guinness is good for you.
    PS. A skrót pub jest bo po prostu jężyk angielski to język skrótów i z pijaństwem nie ma wiele wspólnego (a może?)…wszelkie isn’t, won’t itp Zresztą, spotkałeś się kiedyś z tym, żeby ktoś mówił refrigerator, closed-circuit television lub self-contained underwater breathing apparatus? 🙂

    1. Ad.PS. Dlatego napisalem byc moze 😉

  4. Lubię Twoje opracowania. Wiesz może skąd wziął się zwyczaj rozsypywania trocin na podłodze pubu? Kiedyś myślałem że są po to, żeby łatwiej było zebrać krew z rozbitych nosów ale coś mi się wydaje że to taka ściema dla turystów.

    1. Poszukam i dam ci znac. Moze dlatego, ze oni tam pili, rozlewali, wymiotowali, zalatwiali sie i latwiej to bylo sprzatac? Gdybam. Jak znajde jakis pewnik napisze.

    2. W zasadzie trocin nie rozsypywano po podlodze. staly w wiadrze gdzies w kacie. rozsypywano je gdy cos sie rozlalo lub komus ulalo. zeby sie nie posliznac a potem latwiej to sprzatnac. czyli dobrze gdybalem. a z ta krwia to musi byc sciema.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Moja Zielona Irlandia

Z przeszłości Irlandii różne historie

U stóp Benbulbena

pocztówki z Irlandii

Dookoła Irlandii z Pendragonem

Z przeszłości Irlandii różne historie

Ignormatyk

Blogito ergo sum

~ Saol ar Ceilteach ~

May the hills of Ireland carress you...and her rivers and lakes bless you...

W krainie deszczowców..

blog o życiu w Dublinie i Irlandii

%d blogerów lubi to: